"KUREK NIECH UWAŻA"
Data artykułu: 06.02.2010 09:18, Źródło: reprezentacja.net, Nadesłane przez: Julita Plewińska
Jakub Jarosz dla "Przeglądu Sportowego": Od kilku dni rozmawiamy z Bartkiem przez telefon i odgrażamy się sobie. Ja mówiłem, że jak go zablokuję, to podbiegnę do klubu kibica, wyrwę im bęben i będę z nim biegał po parkiecie.
PRZEGLĄD SPORTOWY:
Na początek mała zagadka. Kto o kim powiedział takie oto zdanie: „Wiem, że Bartek już niebawem będzie gwiazdą polskiej siatkówki. Nie ściemniam"?
JAKUB JAROSZ (atakujący ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle i reprezentacji Polski):
- Ja o Bartku Kurku?
Tak. Kilka tygodni przed mistrzostwami Europy. Skąd pan wiedział, że talent Kurka rozbłyśnie tak szybko?
- Bartek jest moim dobrym kumplem, znam go od lat i wiem, że ma dobrze poukładane w głowie. Wiedziałem, że któregoś dnia pokaże pełnię swoich możliwości. Nie wiedziałem tylko, że nastąpi to aż tak szybko. Bartek pokazał klasę, a stać go na jeszcze lepszą grę.
Dwa dni temu Kurek przedłużył kontrakt ze Skrą do 2014 roku. Dobrze zrobił, czy może młodzi, zdolni siatkarze, tacy jak pan i on powinni uczyć się w lidze włoskiej, najlepszej w Europie?
- Polska liga jest w tej chwili na tyle mocna, że wyjazd za granicę nie jest warunkiem rozwoju. W kraju też można stać się bardzo dobrym siatkarzem. Bartkowi w Bełchatowie jest widocznie dobrze, więc mogę mu tylko pogratulować przedłużenia kontraktu.
Jak to się stało, że Jarosz i Kurek tak pięknie nam się rozwinęli? Pan po dobrym występie w mistrzostwach Europy świetnie radzi sobie w PlusLidze, będąc najskuteczniejszym i najlepiej zagrywającym zawodnikiem rozgrywek.
- Dla mnie przełomem był transfer do Skry i praca z Danielem Castellanim. To świetny trener i wspaniały człowiek. Niemal wszystkie jego rady się sprawdzały. Dużo z nami rozmawiał, wiele rzeczy nam tłumaczył, doradzał jak sobie radzić ze stresem i rosnącą popularnością. Przez ten rok w Skrze, mimo że nie grałem wiele, bardzo dużo się nauczyłem.
Niespodziewanie musiał pan jednak ze Skry odejść, bo bełchatowscy działacze ściągnęli z Kędzierzyna Jakuba Novotnego. Nie czuł się pan odrzucony, niedoceniony?
- Nigdy nikomu nie mówiłem, że czuję żal do działaczy Skry. Nie skarżyłem się.
Ale miał pan żal o to, że o decyzji działaczy Skry dowiedział się pan z mediów.
- Na początku rzeczywiście zrobiło mi się trochę przykro, ale porozmawialiśmy z prezesem Skry, wyjaśniliśmy sobie wszystko i dzisiaj nie mam już do nikogo pretensji. Wręcz przeciwnie! Jestem zadowolony z tego, że trafiłem do ZAKS-y. Czuję, że mam wpływ na wyniki drużyny. Nie żałuję żadnego dnia swojej kariery. Zakładam, że wszystko, co mnie dotąd spotkało, było mi pisane i ze wszystkiego wyciągnąłem wnioski.
Ale przed niedzielnym meczem ZAKSA - Skra serce bije panu chyba trochę mocniej?
- To jest szczególny mecz, ale nie dlatego, że chcę coś komuś udowodnić, lecz dlatego, że Skra to jest Skra. Będziemy wyłazić ze skóry, żeby ją pokonać.
Po drugiej stronie siatki będzie stał pana przyjaciel Bartosz Kurek...
- Oj, będzie się działo. (śmiech) Od kilku dni rozmawiamy z Bartkiem przez telefon i odgrażamy się sobie. Ja mówiłem, że jak go zablokuję, to podbiegnę do klubu kibica, wyrwę im bęben i będę z nim biegał po parkiecie. Bartek powiedział, że kiedy on założy mi „czapę", to wybiegnie z hali. Takie tam, przyjacielskie pogróżki. Ale na parkiecie żarty się skończą.
* Rozmawiał Kamil Drąg, cały wywiad na sports.pl
KOMENTARZE
DODAWANIE KOMENTARZA
Wypełnij formularz
