NAWROCKI: STAWIAM NA ZENIT, FRIEDRICHSHAFEN I RZESZÓW
Data artykułu: 09.02.2010 16:13, Źródło: reprezentacja.net, Nadesłane przez: Julita Plewińska
Po emocjach związanych z PlusLigą i Pucharem Polski przenosimy się z powrotem na europejskie parkiety. Rundę play off otworzy spotkanie triumfatora zeszłorocznych rozgrywek, Itasu Trentino z belgijskim Roeselare – Może to być bardzo fajna konfrontacja dwóch, zupełnie różnych stylów siatkarskich – przypuszcza trener Skry Bełchatów, Jacek Nawrocki.
Grupowa faza Ligi Mistrzów dobiegła końca wyłaniając tym samym dwanaście zespołów, które nadal walczyć będą o awans do Final Four. Drużyny na drodze losowania podzielono na trzy ćwiartki, w których zespoły zostały sparowane, a o przejściu do kolejnej rundy decydować będzie wynik rozegranego dwumeczu. W pierwszej ćwiartce znalazło się włoskie Trentino, które rywalizować będzie z Knack Randstad Roeselare. Triumfator tej konfrontacji zmierzy się z wygranym wyłonionym z drugiej pary, w której znalazła się CSKA Sofia i Resovia Rzeszów. Dopiero po przebyciu takiej drogi zwycięska drużyna staje się finalistą tegorocznej edycji Ligi Mistrzów i w dniach 10-11 kwietnia walczyć będzie w Łodzi o najwyższe trofeum.
Pierwszy mecz rundy play off rozegrany zostanie już dzisiaj o godzinie 20.30. Obrońca tytułu, Itas Diatec Trentino we własnej hali podejmie Knack Randstad Roeselare, doskonale znane polskim kibicom z fazy grupowej, w której to belgijski zespół rywalizował ze Skrą Bełchatów i ostatecznie zajął drugie miejsce. - Knack Roeselare to bardzo ciekawy zespół, nie grający indywidualnościami, a który ma zbudowany swój system gry i podciągniętych pod to zawodników – ocenia trener Jacek Nawrocki. – Trento nie trzeba rekomendować. To jest szalenie trudny przeciwnik i myślę, że obok Kazania jeden z faworytów do zwycięstwa w Lidze Mistrzów – dodaje. - Jeżeli Roeselare jest w stanie sprostać zagrywce Trentino i przyjąć piłkę, to ten mecz będzie gratką dla kibiców. Zadanie jednak do prostych nie należy, Trento to zespół grający na najwyższym, światowym poziomie. To triumfator ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów, zdobywca pierwszego miejsca w Klubowych Mistrzostwach Świata, zwycięzca Pucharu Włoch. Drużyna mająca w swoim składzie takie gwiazdy jak Bułgar, Matej Kazijski czy Kubańczyk Osmany Juantorena. Czy drużyna z Belgii ma w ogóle jakiekolwiek szanse na zwycięstwo z tak klasowym rywalem? – Obserwowałem mecz Trentino z Olympiacosem Pireus i w momencie kiedy Olympiacos cały czas stawiał pod ścianą zespół włoski, to wówczas mieli oni z tą regularną zagrywką kłopoty. Musi Roeselare zaryzykować i zagrać tak trudną siatkówkę, jaką będzie tylko potrafić i wtedy szykuje się bardzo ciekawy pojedynek – analizuje Nawrocki. - Myślę, że dla oczu sympatyków, kibiców i znawców siatkówki może to być bardzo fajna konfrontacja dwóch, zupełnie różnych stylów siatkarskich.
Faworytem w tym spotkaniu mimo wszystko pozostaje zespół z Włoch, co wiąże się z tym, że w kolejnej rundzie może się on spotkać ze zwycięzcą drugiej pary, w której Resovia Rzeszów rywalizować będzie z CSKA Sofią. Do pierwszej konfrontacji dojdzie już jutro o 19.30, w hali Samokov, w Sofii. - Dla mnie zdecydowanym faworytem jest drużyna z Rzeszowa i tutaj możemy liczyć na to, że Resovia przejdzie do następnej rundy – pewnie stwierdza Jacek Nawrocki. - Stawiam, że Resovia i Trento spotkają się w kolejnej rundzie – dodaje z przekonaniem.
W kolejnej ćwiartce odbędą się następujące mecze: 10 lutego o godzinie 20.00 VfB Friedrichshafen podejmie Hypo Tirol Innsbruck, podczas gdy 15 minut później ACH Volley Bled gościć będzie włoską Maceratę. W tym układzie najbardziej prawdopodobny jest awans Friedrichshafen i Lube. Nic nie jest jednak przesądzone, a wszystkie przypuszczenia zweryfikuje boisko.
Zanim jednak to nastąpi, na parkiet wybiegną zawodnicy z „grecko-rosyjskiej” drabinki, bowiem w ostatniej ćwiartce znalazły się tylko takie zespoły. W pierwszej kolejności, 10 lutego o godzinie 18.00 Olympiacos Piraeus podejmie u siebie Zenit Kazań, a o 19.00 Dynamo Moskwa spotka się z Panathinaikosem Ateny. – Olympiacos Pireus bardzo mile zaskoczył w rozgrywkach grupowych. Bardzo agresywna gra dwóch skrzydłowych, reagujących niezwykle emocjonalnie, wspomaganych przez Milijkovica plus dobre prowadzenie gry przez Tischera zapowiada dobre widowisko – reklamuje pierwszy pojedynek trener Nawrocki. - Ateny to bardzo ciekawy zespół z Pawłem Zagumnym na rozegraniu, z Agamezem, myślę, że jednym z najlepszych atakujących na świecie, tego chyba nie trzeba komentować - ocenia grecką drużynę. Rosyjkie ekipy, nie są to jednak zespoły, które znalazły się w play offach przypadkowo. - Stawiałbym przy tych drużynach znaki zapytania, są w stanie grać niebywałą siatkówkę, jak również są w stanie zagrać słabiej – stwierdza Nawrocki. - To będzie zależało od okresu w jakim będą rywalizować, od dyspozycji dnia. Zarówna Agamez jest nieobliczalny jak i para: Połtawski – Jakowlew. Myślę, że nie można tutaj przewidzieć takich pewniaków. Moskwa gra coraz lepiej, należy się liczyć z tym, że gdzieś za dwa, trzy tygodnie Rosjanie mogą grać zdecydowanie lepszą siatkówkę niż w tej chwili – analizuje trener. - Niemniej jednak ze względu na ten stabilny skład, na już ułożoną grę wcześniej, myślę, że Kazań będzie faworytem
Takie typowanie nie jest bezpodstawne, ponieważ Kazań najdłużej ze wszystkich zespołów pozostawał niepokonany w fazie grupowej. Zespół prezentuje już teraz bardzo dobrą, pewną i ułożoną grę. – W tej ćwiartce Zenit jest faworytem. Ma bardzo mocny skład, zawodników po dwóch, po trzech na każdej pozycji. W zasadzie w tej chwili takim pewnym graczem jest Ball, ale jeżeli chodzi już o pozycję atakującego, Stanley wcale już nie jest tak wystawiany przez trenera, obecna jest rywalizacja na pozycjach – trafnie zauważa Nawrocki. - Bardzo mocny zespół, o czym my akurat mogliśmy się dość przyjemnie przekonać na własnej skórze w Katarze. Niemniej jednak myślę, że tam wykluczenie tego pierwszego tempa było jednak osłabieniem tego zespołu i myślę, że z użyciem środkowych oni będą mocniejsi.
Kogo zatem zdaniem trenera finalisty Ligi Mistrzów zobaczymy obok jego drużyny w łódzkiej Atlas Arenie? - Postawiłbym na Friedrichshafen, chyba, że Włosi z Maceraty zaczną grać lepiej. Póki co, podobnie jak Moskwa i podobnie jak my, nie jest to poziom gry, na który stać ten zespół. – obiektywnie ocenia szkoleniowiec. - Tutaj to jest jak wróżenie z fusów i myślę, że bardzo ciężko jest cokolwiek wyrokować. Jedynie w kategoriach zabawy stawiam na Zenit, Friedrichshafen i dla czystego sumienia na Rzeszów - dodaje.
W myśl starego powiedzenia: apetyt rośnie w miarę jedzenia, oczekiwania względem Skry Bełchatów wzrosły. Skoro klub jest już w tej czwórce, najlepszych zespołów Europy to należałoby tę szansę wykorzystać i na podium jednak się znaleźć, a najlepiej oczywiście na najwyższym stopniu - Za wcześnie, żeby w ogóle cokolwiek o tym mówić. Chyba każdy ma świadomość, że wśród tych dwunastu zespołów przynajmniej sześć było stworzonych po to, żeby tę Ligę Mistrzów wygrać – zauważa szkoleniowiec - I musimy tak do tego podchodzić: nie bać się, z optymizmem, ale i z pokorą, bo jednak te zespoły są naprawdę mocne. My zrobimy wszystko, żeby się jak najlepiej przygotować, stawiać im czoła i to jest wszystko, co tej chwili możemy zrobić – zapewnia Jacek Nawrocki.
* Rozmawiała Katarzyna Biernacka - Reprezentacja.net
KOMENTARZE
DODAWANIE KOMENTARZA
Wypełnij formularz
