Zawodnicy
Sztab szkoleniowy
O klubie
Hala Energia
Nadchodzące spotkania
Rozegrane spotkania
Plus Liga
Inne rozgrywki
Informacje
Zarząd Klubu Kibica
Przyspiewki kibiców
Wyjazdy kibiców
Najnowsze zdjecia
Galerie meczowe
Fotografie zawodników
Fotografie kibicow

Serwis fotograficzny dla strony e-skra.pl zapewnia Bełchatowskie Towarzystwo Fotograficzne

Start > Zbiór artykułów > Bartosz Kurek: Każdy mecz trzeba gr...

BARTOSZ KUREK: KAŻDY MECZ TRZEBA GRAĆ NA MAKSYMALNYCH OBROTACH

Data artykułu: 09.05.2010 14:10, Źródło: reprezentacja.net, Nadesłane przez: Julita Plewińska

- Play-offy są takim wydarzeniem, że każdy mecz trzeba grać na maksymalnych obrotach - stwierdził przyjmujący PGE Skry Bełchatów Bartosz Kurek. - Jest 1-1 i jedziemy tam walczyć, jedziemy zdobyć złoty medal, zobaczymy, co przyniesie boisko - dodał Daniel Pliński.

– Był to bardzo ciężki dwumecz i bardzo stresujący. Ale takie są finały! – przyznał Daniel Pliński. Podobnego zdania był Bartosz Kurek. - Ten dwumecz był dla nas bardzo nerwowy. Szkoda porażki w pierwszym meczu, bo po dwóch pierwszych setach naprawdę zaczęliśmy grać nieźle. Nie powiem, że kontrolowaliśmy przebieg gry na parkiecie, bo tak nie było i walczyliśmy z Jastrzębiem do ostatniej piłki, ale bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa.

Jego postawę chwalił bardzo trener Jacek Nawrocki. – Bartek dużo wniósł, liczyliśmy się z tym, że to będzie taki człowiek, który pociągnie naszą grę.

Młody przyjmujący Skry cieszy się jednak przede wszystkim ze zwycięstwa. - Zależy mi najbardziej na tym, żebyśmy wygrali, ale jeżeli jestem potrzebny i mogę pomóc, to moja radość jest podwójna.

W pierwszej części finałowej rywalizacji, Kurek dostarczył swoje drużynie 35 punktów. Był on we współ z Mariuszem Wlazłym najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy. Kapitan bełchatowian zgarnął także statuetkę dla najlepszego gracza w meczu numer dwa, jednak wie on doskonale, że walka o tytuł dalej będzie bardzo zacięta. - Play-offy są takim wydarzeniem, że każdy mecz trzeba grać na maksymalnych obrotach.

Po stronie Jastrzębia, podobnie jak to było w półfinałach, najlepiej punktował Igor Yudin – 43 oczka. W pierwszym meczu udanie wspierał go Paweł Abramow. Rosjanin - MVP tamtego meczu, dzięki udanym zagrywkom wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie w tie-breaku, w którym jastrzębianie nie dali już sobie wydrzeć zwycięstwa.

Czwartkowe i piątkowe spotkania pokazały jak wyrównany jest tegoroczny finał. - Ja myślę, że w tym finale już nie ma faworyta. – Podsumował oba starcia Daniel Pliński. Popularny „Plina”, mimo porażki w pierwszym meczu wierzy w końcowy triumf i nie ukrywa, z jakimi nadziejami on i jego koledzy pojadą do Jastrzębia. - Jest 1-1 i jedziemy tam walczyć, jedziemy zdobyć złoty medal, zobaczymy, co przyniesie boisko.

Jastrzębianie wywieźli z Bełchatowa jedno zwycięstwo, ale w ich szeregach odczuwalny jest lekki niedosyt. - Gdyby było 2-0 bylibyśmy na pewno zadowoleni, ale jest po jeden – przyznał po drugim meczu finałowym Patryk Czarnowski. Środkowego Jastrzębskiego Węgla cieszy jednak przede wszystkim gra zespołu. - Muszę powiedzieć, że mecz wyglądał dobrze. Jest dobra sportowa rywalizacja, przegraliśmy 1:3, ale graliśmy dość dobrze. Chwalił on również grę bełchatowian. - Skra zagrała dużo lepiej niż wczoraj, kiedy mieli momenty przestoju, w drugim meczu już ich nie było.

Dobry wynik uzyskany przez graczy z południa Polski jest dużą zasługą ich libero – Pawła Ruska, który popisał się bardzo dobrą skutecznością w przyjęciu (w pierwszym spotkaniu - 72%, w drugim - 63%) i był ostoją swojej drużyny w defensywie.

Teraz finałowa rywalizacja przenosi się do Jastrzębia, a w magię własnego boiska wierzy Patryk Czarnowski - Będziemy mieli atut naszej hali oraz publiczności i na pewno nam to pomoże.

*Rozmawiała Patrycja Rzeźniczak - skra.pl

KOMENTARZE

DODAWANIE KOMENTARZA

Wypełnij formularz

Autor:

Treść: